Cześć Wszystkim!
- sól,
- alkohol,
- papierosy - wiadomo, nałóg... Mnie po raz drugi udało się z nim wygrać. Ponoć naukowcy udowodnili, że palenie przyspiesza metabolizm o 10%. Ale za to szkodzi bardziej niż pomaga, dlatego lepiej używać odpowiednich przypraw i jeść z głową by radzić sobie bez palenia,
- sosy na bazie majonezu, oleju itp, dipy i inne badziewie, bomby kaloryczne po prostu,
- przetworzone tłuszcze roślinne,
- puste węglowodany - białe pieczywo, makaron, ryż, ziemniaki (niektóre diety mówią, że wystarczy jedynie ograniczyć te produkty, jednak ja z nich zrezygnowałam całkowicie, na ich miejsce wprowadzając te spod znaku pełnoziarnistych, razowych i naturalnych),
- wszelkie potrawy smażone, pieczone i duszone,
- fast food,
- potrawy przyrządzane na głębokim tłuszczu - niejednokrotnie przepalonym, starym i śmierdzącym, który jest zwykłą trucizną!!!,
- wszelkiego rodzaju zasmażki i inne mączne sosiki,
- tłuste wędliny,
- słodycze,
- słone przekąski - orzeski, chipsy, popcorn itp,
- śmietana.
- warzywa surowe, gotowane, na parze, ale jak najwięcej surowych, wszystkie, bez wyjątku,
- owoce surowe, pieczone, suszone, rzadziej z puszki - najlepsze są jabłka, grapefruity, ananasy, kiwi, ale można jeść wszystkie, jednak z umiarem, bo jak wiadomo, mają dużo cukru,
- chleb razowy, ryż brązowy, makaron z mąki razowej, kasze, kuskus - stosować wymiennie i najlepiej raz dziennie, zależnie od limitu kalorycznego w diecie,
- chude wędliny, najlepiej drobiowe,
- sery - owszem, czasem można, na szczęście są teraz wersje light serów żółtych, bo ser ma dużo wapnia, więc należy go jeść przynajmniej dwa razy w tygodniu, jednocześnie pamiętając o kaloryczności i wadze,
- sałata - różnorodność odmian pozwala nam urozmaicać jadłospis, zwlaszcza w okresie wiosenno-letnim, kiedy świeżych smakołyków w ogródkach pełno,
- mięso - najlepiej drobiowe, grillowane bądź gotowane na parze, ostatecznie upieczone w folii w piekarniku,
- jajka,
- ryby - bogate w całą masę składników odżywczych, mniam :) na parę, na grilla, do folii,
- nabiał - mleko odtłuszczone, kefiry, maślanki, jogurty naturalne, serki wiejskie light, wszelkie produkty mleczne o obniżonej zawartości tłuszczu,
- muesli, płatki otrębowe, owsianka,
- otręby - bogate w błonnik, łyżeczka otrąb do płatków na śniadanie, pomoże wyregulować pracę jelit,
- orzechy, nasiona - bogate w kwasy tłuszczowe nienasycone, pomagają spalić szczególnie uporczywy tłuszcz z tzw. 'oponki', idealne na przekąskę między posiłkami,
- surowe oleje roślinne - olej rzepakowy jest najlepszy, najbardziej 'nienasycony tłuszczem', ale wszelkie nieprzetworzone, świeże oleje i tłuszcze są ok, bo pomagają przyswajać witaminy zawarte w pokarmach,
- przyprawy - wszelkie zioła (doniczka, ziemia, nasiona i mamy na parapecie wszystko co chcemy i kiedy chcemy :), ostre przyprawy pomagają z rozkładzie tłuszczów i przyspieszają trawienie, pieprz zamiast soli, sosy na bazie jogurtów, ale ja np robię sama sobie odrobinę majonezu raz w miesiącu, gdyż go uwielbiam i pozwalam sobie na ten występek; musztarda - najlepsza jest domowej roboty z całych ziaren gorczycy, przymierzam się do 'uwarzenia', ale na razie to tylko plany,
- herbata - zielona, czerwona, miętowa. Wybór jest ogromny, zależnie od upodobań :),
- miód - łyżeczka miodu do herbaty nie zaszkodzi, ba! Wzmacnia odporność i rozkłada się niemal natychmiast (wbrew pozorom nie na pupie ;),
- witaminy i suplementy - lepiej się wspomagać, bo dieta odchudzająca ma to do siebie, że może dostarczać mniejsze ilości składników odżywczych jeśli się jej odpowiednio nie dobierze. Ja osobiście polecam, gdyż wg mnie dieta = trening, i w takiej sytuacji witaminki dodadzą nam siły :)
1. Jemy, aby przeżyć. Nie żyjemy po to, aby jeść. I to przede wszystkim!
2. Rano na czczo, jak i przed każdym posiłkiem, wypij szklankę wody, z cytryną lub bez. Częściowo zapełni żołądek, cytryna poprawi trawienie, a woda po prostu nawodni.
3. Nie śpiesz się - ta zasada dotyczy zarówno przygotowania posiłków jak i jedzenia. Przygotowuj odpowiednie proporcje, możesz używać wagi - ja ważę już wszystko odruchowo. Jedz bardzo powoli, przeżuwaj każdy kęs bardzo dokładnie - im dłużej jesz i dłużej przeżuwasz, lepiej strawisz i szybciej sie najesz, zjadając tym samym mniej.
3. Nie śpiesz się - ta zasada dotyczy zarówno przygotowania posiłków jak i jedzenia. Przygotowuj odpowiednie proporcje, możesz używać wagi - ja ważę już wszystko odruchowo. Jedz bardzo powoli, przeżuwaj każdy kęs bardzo dokładnie - im dłużej jesz i dłużej przeżuwasz, lepiej strawisz i szybciej sie najesz, zjadając tym samym mniej.
Jak słusznie zauważyła Gosia, moja Przyjaciółka z lat szkolnych, ważne jest postanowienie, że przechodzi się na dietę. Jednak każda dieta kiedyś się kończy. Ja zmieniłam swój styl odżywiania. Bo dieta to takie ogólne i nudne pojęcie. I nie mówiłam sobie, że chcę schudnąć np 25 kg. Nie. Ja powiedziałam sobie, że zejdę poniżej 55 kg.
W trzeciej i ostatniej części teoretycznej, opowiem Wam o moich treningach, planowaniu posiłków, jadłospisach i organizacji czasu. A od poniedziałku zacznę opisywać i obfotografowywać moje posiłki, ćwiczenia, wszystko związane z odżywianiem, ale także będę pisać o zwykłych 'pierdołach i duperelach' - zakupach, pogodzie, sytuacjach i innych.
Tymczasem życzę dobrej nocy i miłego poranku - u mnie jeszcze przed 12 :P
Ciao! :)
I tak sobie czytam i okazuje się, że dużo z tego wiem, a jakoś brakowało chęci żeby to przełożyć na swoje życie.. Teraz już nie brakuje, bo wiem, że komuś się udało i tak samo mnie może się udać, bo czuję się dopingowana przez kogoś.. Dzięki Anka :)
OdpowiedzUsuńgosia
Zawsze do usług :)
Usuńhej kochana,ja własnie popełnilam ten błąd bo postawilam sobie granice ze chce schudnac 30 kilo,i wogooe myslalam ze to bedzie chop siup i 30 kilo z tylu w 2 miesiace,na razie mam za soba 11 kilo po 2 miesiacach zmagania i czasem tak mi sie wydaje ze stoje w miejscu,ale dzięki tobie mam motywacje,na prawde bardzo sie ciesze ze tu jestes:))))))))))))))))marta
OdpowiedzUsuńja z kolei postanowiłam nie stawiać sobie takich celów że np.30kg tylko małe :) szybciej się to dzieje albo przynajmniej takie jest wrażenie ale przynajmniej częściej sie człowiekowi mordka cieszy że osiągnął sukces :) stawiam sobie granice co 5kg...już jest mnie mniej o 6 :)
OdpowiedzUsuń