Dobry wieczór :)
Jak się macie? Mam nadzieję, że pogoda jak i humor dopisuje Wam tak jak i mnie :)
Obiecałam pyszny post, więc oto i on. Na śniadanko było musli z jogurtem naturalnym, po drodze jabłuszka i kiwi, a na obiad dałam się ponieść fantazji i z prawie pustej lodówki wykrzesałam smakowity kąsek. Lubię takie eksperymenty :) Co znalazłam w lodówce? Kilka pieczarek, por, brokułki, jajka, humus, musztardę francuską. Z półeczki wyjęłam resztkę kaszki kuskus. Najpierw podsmażyłam na suchej patelni warzywa, podlałam wodą, dodałam kuskus. Jak kuskus 'wypił' wodę, wbiłam 2 jajka, dodałam przyprawy które akurat miałam pod ręką i smażyłam do momentu, aż jajko trafi w mój gust, tzn. aż białko się zetnie a żółtko będzie jeszcze półpłynne. Na miseczkę położyłam humus o smaku grillowanej papryki, odtłuszczony o 30%, ułożyłam 'patelniowe hajla-bajla', dodałam łyżkę musztardy i nawet nie wiem kiedy, a wszystko zniknęło. Niebo w gębie!
Może wyglądem nie zachwyca, ale za to jak smakuje.... mnniiiiiaaaaamm! :D Nie wiem nawet ile to miało kalorii, ale z pewnością nie zaszkodzi mi w najmniejszym stopniu ;)
A dziś już 15 dzień A6W za mną. W sobotę mierzenie. Powiem Wam, że weszłam w bardzo intensywny okres dokonywania ostatecznych zmian. Nareszcie! Bo przecież już niedługo wielki dzień. Dzień, w którym 'Nowa Stara Ja' dokona coming out'u :) Pracuję ciężko nad akceptacją i pokochaniem swojego nowego ciała, w którym nie tak znowu dawno temu mieszkało dziecko. Moje Dziecko. Dziecko, które kocham nad życie. Jestem świadoma, że nic już nie będzie takie jak kiedyś. Bo ciąża i macierzyństwo pozostawia niezmywalny ślad na ciele każdej kobiety. Ale o tym kiedy indziej. Tymczasem zmykam pod prysznic i spać :)
Pozdrawiam Was Wszystkich ♥
Ania.


























