Hej :*
Jak Wam mija dzień? U mnie w zasadzie średnio... Zbliżają się te dni i mam niesamowitą ochotę na słodycze... Na szczęście w domu nie mam ich za wiele :P Wczoraj biegałam około 40 minut, później 65 przysiadów i po 10 min na hula. Pod względem ćwiczeń jest dobrze. Pod względem kalorii jest też dobrze. Ale pod względem zachcianek jest masakra :/ Dam radę. No pewnie, że dam :) A nawet jak nie dam rady, to od kilku ciastek raz na miesiąc nie umrę :P
Menu na dziś:
I śniadanie:
- 40 g płatków otrębowych z orzechami, nasionami, suszonymi bananami i żurawinami oraz dwiema łyżkami jogurtu i łyżeczką otrębów, około 240 kcal,
II śniadanie:
- jabłko zielone, około 60 kcal,
Obiad:
- około 100 g polędwicy wieprzowej grillowanej, około 130 kcal,
- marynata do mięsa: czosnek, cebula, papryczka chilli, łyżka sosu sojowego, łyżeczka oleju, łyżeczka papryki czerwonej mielonej, około 80 kcal,
- 100 g fasoli czerwonej, około 80 kcal,
- 2 szaszłyki paprykowo-cukiniowo-cebulowe z przyprawą do grilla, około 30 kcal.
![]() |
| Mięsko leżakowało się całą noc w marynacie. |
![]() |
| Warzywka umyte, oprawione, pokrojone. Nic tylko nabijać :) |
![]() |
| Szaszłyki posypałam przyprawą do grilla i spryskałam delikatnie olejem rzepakowym. Usmażyłam na patelni grillowej. |
![]() |
| 'Przypałętana' fasolka czerwona :) |
![]() |
| Mięsko grillowałam około 15 minut, ale do zrobienia szaszłyków zostawiłam w grillu, żeby trzymało ciepło. |
![]() |
| Prawda, że apetycznie wygląda? |
![]() |
| Podano do stołu :) |
Podwieczorek:
- marchewka, około 40 kcal,
Kolacja:
- odżywka, 120 kcal.
Obiad dziś był przepyszny, połączenie tego wszystkiego smakowało genialnie! Wrócę do tego dania i będę wracać regularnie :)
Jutro Wielki Piątek, więc będzie w miarę postnie. Największą ochotę bym miała na wodę śledziową, ale Ala ani TŻ śledzi, a co dopiero wody z nich nie lubią, więc w roli głównej jutro wystąpią jajka :)
A poza tym, chcę już do Polski... Wiem, że z każdym dniem jest bliżej do powrotu do domu, ale gdybym tylko mogła to jakoś przyspieszyć... Niestety, nie mogę :( Ale wytrzymam :) To tylko rok. Ludzie czekają na powrót to domu latami, a Nam został rok. Będzie dobrze ^^
Tym optymistycznym akcentem, żegnam się z Wami. Do jutra :*
Ania.
P.S. Pamiętajcie o treningu :)







Baaardzo smacznie to wygląda:) super ze postanowilas cos takiego założyć bo ludzie mogą sie jakoś zmobilizować czytajac twoje zmagania:) a tak wogóle to kto to jest TŻ? Mąż? Chłopak? Szczęściarz z Niego że ma taka twardą babe:)Buziaki
OdpowiedzUsuńPaulina
TŻ to Towarzysz Życia :) Mężem jeszcze nie jest - w każdym razie, nie moim :P
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Paulinko :*
:D ale pewnie bedzie;)
OdpowiedzUsuń