czwartek, 28 marca 2013

Najgorzej jest przed...

Hej :*

Jak Wam mija dzień? U mnie w zasadzie średnio... Zbliżają się te dni i mam niesamowitą ochotę na słodycze... Na szczęście w domu nie mam ich za wiele :P Wczoraj biegałam około 40 minut, później 65 przysiadów i po 10 min na hula. Pod względem ćwiczeń jest dobrze. Pod względem kalorii jest też dobrze. Ale pod względem zachcianek jest masakra :/ Dam radę. No pewnie, że dam :) A nawet jak nie dam rady, to od kilku ciastek raz na miesiąc nie umrę :P


Menu na dziś:

I śniadanie:

- 40 g płatków otrębowych z orzechami, nasionami, suszonymi bananami i żurawinami oraz dwiema łyżkami jogurtu i łyżeczką otrębów, około 240 kcal,

II śniadanie:

- jabłko zielone, około 60 kcal,

Obiad:

- około 100 g polędwicy wieprzowej grillowanej, około 130 kcal,
- marynata do mięsa: czosnek, cebula, papryczka chilli, łyżka sosu sojowego, łyżeczka oleju, łyżeczka papryki czerwonej mielonej, około 80 kcal,
- 100 g fasoli czerwonej, około 80 kcal,
- 2 szaszłyki paprykowo-cukiniowo-cebulowe z przyprawą do grilla, około 30 kcal.

Mięsko leżakowało się całą noc w marynacie.
Warzywka umyte, oprawione, pokrojone. Nic tylko nabijać :)

Szaszłyki posypałam przyprawą do grilla i spryskałam delikatnie olejem rzepakowym. Usmażyłam na patelni grillowej.

'Przypałętana' fasolka czerwona :)

Mięsko grillowałam około 15 minut, ale do zrobienia szaszłyków zostawiłam w grillu, żeby trzymało ciepło.

Prawda, że apetycznie wygląda?


Podano do stołu :)


Podwieczorek:

- marchewka, około 40 kcal,

Kolacja:

- odżywka, 120 kcal.



Obiad dziś był przepyszny, połączenie tego wszystkiego smakowało genialnie! Wrócę do tego dania i będę wracać regularnie :)


Jutro Wielki Piątek, więc będzie w miarę postnie. Największą ochotę bym miała na wodę śledziową, ale Ala ani TŻ śledzi, a co dopiero wody z nich nie lubią, więc w roli głównej jutro wystąpią jajka :)


A poza tym, chcę już do Polski... Wiem, że z każdym dniem jest bliżej do powrotu do domu, ale gdybym tylko mogła to jakoś przyspieszyć... Niestety, nie mogę :( Ale wytrzymam :) To tylko rok. Ludzie czekają na powrót to domu latami, a Nam został rok. Będzie dobrze ^^



Tym optymistycznym akcentem, żegnam się z Wami. Do jutra :*


Ania.


P.S. Pamiętajcie o treningu :)

3 komentarze:

  1. Baaardzo smacznie to wygląda:) super ze postanowilas cos takiego założyć bo ludzie mogą sie jakoś zmobilizować czytajac twoje zmagania:) a tak wogóle to kto to jest TŻ? Mąż? Chłopak? Szczęściarz z Niego że ma taka twardą babe:)Buziaki
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  2. TŻ to Towarzysz Życia :) Mężem jeszcze nie jest - w każdym razie, nie moim :P

    Pozdrawiam Paulinko :*

    OdpowiedzUsuń
  3. :D ale pewnie bedzie;)

    OdpowiedzUsuń